Ludzie rzadko zastanawiają się nad swoimi czynami. Ulegają chwili, nie biorą pod uwagę konsekwencji, które mogą na siebie ściągnąć.
Na siebie, bądź innych. Bo przecież nie tylko my odczuwamy skutki naszych decyzji...
Każdy przynajmniej raz dostaje szansę, by zmienić swoje dotychczasowe życie. Nie zawsze na lepsze.
Jestem różnie nazywana. W każdym języku moje imię brzmi inaczej, chodź najlepiej jestem znana jako Los, Przeznaczenie...
Kiedyś byłam człowiekiem. Mój poprzednik dał mi wybór. Prowadzić nudne życie uczennicy, bądź stać się wyższym bytem.
Nad czym się tu zastanawiać, powiecie...
Też się nie zastanawiałam.
Miał na imię Sudba. A przynajmniej takie imię przyjął. Pamiętam, że pierwszy raz zobaczyłam go we śnie. Wokół panował nieprzenikniony mrok, a mimo to, obydwoje byliśmy doskonale dla siebie widoczni. Jego białe, związane w luźny warkocz włosy, poruszały się lekko, jakby niesione porannym wiaterkiem.
Wyglądał na nie więcej, niż 20 lat... jego niebieskie niczym niebo oczy, wypełniał smutek i zmęczenie. Serce zalał żal i współczucie. Cokolwiek się stało, cierpiał.
- Izumi Rin... - jego szept rozbrzmiewał wokół mimo, że usta pozostawały zamknięte - Nadszedł czas wyboru... Zachowasz człowieczeństwo, bądź staniesz się upiorem, ayakashi.
Patrzyłam na niego, nie rozumiejąc, a po plecach przeszedł mi dreszcz. Jak mogłam zachować swoje człowieczeństwo...?
Później wszystko już się wyjaśniło...
Gdy człowiek spotyka Kami... bóstwo i zostaje przez nie naznaczony, staje się czymś w rodzaju pół człowieka, pół boga... To spotkało mnie. Przestałam być zauważana. Nikt mnie nie pamiętał, nie poznawał. Z dnia na dzień.
Zostałam sama...
Gdy siedziałam tak w samotności, w ulewie, podszedł do mnie chłopak o oczach w barwie nieba. Uśmiechnął się i podał mi dłoń.
- Od teraz zaczyna się twoje nowe życie - powiedział, a ja od razu poznałam jego głos - Od teraz zaczyna się twoja wewnętrzna walka między dobrem a złem. A ja ci będę towarzyszyć.
Tak mijały dni, tygodnie, miesiące, lata, dekady, wieki.
Przyjęłam nowe imię.
Fatum.
Sudba był przy mnie każdego dnia. I mam nadzieję, że tak pozostanie.
Na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz