czwartek, 30 lipca 2015

II - Shiro

   Kilka godzin przeszukiwałam miejsce, gdzie toczyła się walka, by znaleźć Sudbę. Wołałam go, lecz nie było żadnego odzewu.
Gdy zaczęło świtać, usiadłam na pozostałościach dachu i zaczęłam płakać.
Płakałam jak nigdy przedtem.
Jedyna osoba na której mi zależało, zniknęła, przepadła, jak kamień w wodę.
Nie chciałam, nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że mógł zginąć. Bo nie mógł od tak sobie umrzeć... prawda?
Zauważyłam błysk wśród gruzów i pobiegłam w to miejsce najszybciej jak tylko mogłam. Zobaczyłam tam... Sudbę...
Całego we krwi, nieprzytomnego. Z mieczem w dłoni.
Musiałam go jak najszybciej zabrać do domu.
   Od potyczki z ayakashi minęły już dwa dni, a chłopak wciąż nie odzyskał przytomności. Martwiło mnie to.
Największym niepokojem napawał mnie fakt, że gorączkował. Bardzo. Co mu się stało...?
Wieczory były najgorsze, bo temperatura rosła, a Sudba cierpiał. Siedziałam przy łóżku, co jakiś czas sprawdzając, czy okład na jego czole jest jeszcze chłodny. Dotknęłam delikatnie jego dłoni jakby dając mu znać, że nie jest sam.
   Dostałam zlecenie. Tym razem swoje. Niepewnie spojrzałam na leżącą w łóżku postać. Odwróciłam się, przy przygotować się do zadania, gdy usłyszałam cichy głos.
- Rin, nie zostawiaj mnie samego...
Podbiegłam do niego i wzięłam w dłonie jego twarz. Błękitne, błyszczące od gorączki oczy pełne były niezrozumiałego dla mnie strachu.
- Idę tylko na chwilę - zapewniałam go, przytykając czoło do jego czoła i spoglądając mu w oczy starając się go uspokoić - Będę najpóźniej za godzinkę.
On spoglądał na mnie na wpół przytomnie, niczym wystraszone zwierzę. Głaskałam go po twarzy, chcąc dodać mu otuchy. Pocałowałam skorpione zimnym potem czoło i wstałam, posyłając mu szczery uśmiech, po czym skierowałam się do wyjścia.
- Shiro... - usłyszałam - Moje prawdziwe imię brzmi Shiro...
Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i wyszłam.

2 komentarze:

  1. Opowieść robi się wciągająca... chyba nie oderwę się od tego i bardzo możliwym jest zarwanie nocy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się robić ciekawie

    OdpowiedzUsuń