niedziela, 20 września 2015

XLIII - Remorse

Pisane oczami Kuro

   Shiro był ostatnimi dniami bardzo zajęty. Rin, która odwiedzała mnie codziennie opowiadała, że całymi dniami ćwiczył z którymś z pozostałych ryu, potem miał dyżur w kuchni. Po tym wszystkim nie nadawał się do niczego innego, niż wzięcia gorącej kąpieli i położenia się spać. Martwiłam się o niego, ale byłam pewna, że sobie poradzi.
To w końcu Shiro, nie?
W dniu, w którym wychodziłam z tego pieprzonego ambulatorium, Rin zdradziła mi swój plan. Z braku pokoi, chociaż dla mnie to była czysta niechęć innych ryu, Zannyo Ryuo kazała przenieść nasze rzeczy do pokoju Shiro, który będzie z nami dzielił. Znając życie będzie już tak padnięty, że będzie spał.
- Wgramolisz mu się do łóżka - uśmiechnęła się, a ja poczułam, jak robię się czerwona - Rano będzie miał niespodziankę, a pewnie się ucieszy.
Pokiwałam tylko głową modląc się, żeby Rin nie zobaczyła moich rumieńców.
   Wieczór był rześki. Zakradłyśmy się do pokoju, w którym byłyśmy zakwaterowane wraz z chłopakiem. Tak, jak Rin przewidziała, Shiro już spał. Nawet w tak słabym świetle, jakie było w pokoju widziałam, jaki był wyczerpany.
Podeszłam na paluszkach do jego materaca, ułożonego na podłodze - dziewczynie oddał swój futon - odkryłam go lekko i położyłam się obok niego. Nie wiem nawet, kiedy zasnęłam, tuląc brata do serca.
W środku nocy obudził mnie czyjś gwałtowny ruch. Otworzyłam oczy i zauważyłam, że Shiro siedzi na materacu. Cały drżał, a twarz, oświetlona przez wpadające przez okno światło księżyca w pełni, błyszczała się od potu. Nie wiedziałam, co się stało, ale również usiadłam i położyłam mu dłoń na plecach. Podskoczył i spojrzał na mnie.
Mogłabym przysiąc, że dojrzałam w jego oczach... łzy...
- Co się stało? - szepnęłam, a on tylko porwał mnie w ramiona i przytulił mocno. Był cały zgrzany, drżał - To był tylko sen, Shiro. Wszystko jest dobrze.
- To nie był tylko sen - wychrypiał. A potem się rozgadał. Powiedział mi, co zaszło w gmachu Rady Bogów. Podczas starcia z Mesmerem, między nich wpadła niejaka Adel. Jego przyjaciółka, której nie zdążyłam poznać. - Zabiłem ją, Kuro - załkał cicho. A ja zrozumiałam. Shiro wiele razy zabił ayakashi, ale nigdy nawet nie zranił kami. A co dopiero odebrać jednemu życie. Spojrzałam na Rin, która też się obudziła i siedziała na futonie wpatrując się w chłopaka. Widać nie wiedziała o śmierci tamtej dziewczyny.
Wstała i podeszła do nas. Uklękła i również objęła Shiro. Trwaliśmy tak, dopóki zmęczony chłopak nie usnął.
Dlatego tę noc przespaliśmy we trójkę.

2 komentarze: