Pisane oczami Rin
To się nie działo.
Najzwyczajniej to nie ma prawa się dziać!
Patrzę na stojącego tuż obok mnie Shiro. I nie wierzę w to, co widzę.
Wepchnięta w jego pierś klinga sterczy z pleców, a po tym doskonałym ostrzu ścieka niespiesznie szkarłatna krew.
- To było nierozważne chłopcze, żeby zasłaniać ją własnym ciałem - odezwał się przysłany przez Mesmera wojownik. Shiro uniósł zwieszoną dotąd głowę i uśmiechnął się.
- Być może - powiedział cicho, a ja zauważyłam, że zacisnął mocniej palce na rękojeści swojego miecza - Rzeczywiście, po chwili zastanowienia, mogłem to rozegrać nieco inaczej, ale przynajmniej mam cię dokładnie tu, gdzie chciałem.
Najemnik zrobił wielkie oczy i wyrwawszy miecz z piersi białowłosego, szykował się do odskoczenia. Nie zdążył, bo jego głowa już toczyła się po ziemi, oddzielona od ciała jednym, błyskawicznym cięciem.
Siedziałam zszokowana, jak dosłownie chwilę później Shiro pada na kolana, a z jego ust wylewa się spora ilość krwi. Obejrzał się na Kuro, uśmiechając słabo.
- Jest... remis... siostrzyczko - wyszeptał, po czym osunął się na bok. Dopiero wtedy opuścił mnie paraliż i podbiegłam do niego. Przekręciłam go na plecy i ułożyłam sobie jego głowę na kolanach. Miał zamknięte oczy, a oddech do najlżejszych nie należał. Dotknęłam delikatnie jego policzka. Spojrzałam na Kuro i kazałam jej biec po sanitariusza. Skinęła głową i pognała szukać medyka.
Ja zostałam z nim. Udało mi się go przekonać, aby na mnie spojrzał.
- Nie umieraj mi tu - szepnęłam, przeczesując jego włosy. Nie teraz, kiedy wreszcie jesteśmy razem...
Uśmiechnął się słabo, wiedziałam, że starał się pokazać, że się nie podda, ale byłam także świadoma, że z każ∂ą chwilą opuszczały go siły. Starałam się nie dopuścić do tego, żeby zamknął oczy, albo zasnął, bo wtedy to byłby już jego koniec. Dlatego mimo łamiącego się głosu i łez cisnących się do oczu, cały czas z nim rozmawiałam, starając się go zmusić do tego, by mi odpowiadał.
Aż w końcu zawiesił głos w połowie słowa, a ja spostrzegłam, że jego spojrzenie stało się bardziej odległe, nieobecne. Zaczęłam klepać go po policzku z nadzieją, że odzyska choć odrobinę przytomności.
Udało się.
Ale moja radość nie trwała długo.
- Rin... - wychrypiał z trudem - Muszę chwilę odpocząć... Naprawdę, tylko sekundkę... Zaraz się obudzę...
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, on już spał. W jednym momencie... Mimo moich starań, nie zdołałam go już obudzić. Co gorsze, tuż po tym jak zasnął, zaczął zanikać jego oddech.
Niewiele myśląc przytknęłam usta do jego ust i zaczęłam dzielić się z nim oddechem mając jedynie nadzieję, że uda mi się przedłużyć jego życie na tyle, by dotrwał do przybycia medyka.
Gdzie do cholery była ta Kuro?!
Moje łzy spływały na twarz Shiro, mieszając się z powoli zasychającą na brodzie krwią. Sięgnęłam do jego lodowatej dłoni i splotłam z nim palce modląc się w duchu, by jego serce nie przestało bić. Bo co ja bez niego zrobię?
Zaczęłam trząść się ze strachu przed tym, co mogło się stać. Że Shiro zabraknie. Co wtedy? Jak pokonamy Mesmera?
Jak... ja będę mogła żyć bez niego?
Moje przemyślenia przerwał trzask otwieranych drzwi.
- Puść mnie, Fatum - odezwał się przybysz, a po głosie poznałam, że to Eriel. Oderwałam się od chłopaka, który teraz oddychał jako tako o własnych siłach - Spisałaś się, dziewczyno.
Pokiwałam głową, ocierając łzy. Staruszek rozpiął kaftan rannego, odklejając delikatnie materiał od ciała. Moim oczom ukazała się okropna rana, która dokładnie przepołowiła pieczęć chłopaka, znajdującą się na lewej piersi.
- Muszę go stąd jak najszybciej zabrać - mruknął były przewodniczący Rady Bogów - Nie jestem w stanie mu tutaj pomóc.
- Pomogę ci - odezwał się kami o dwóch różnych oczach, którego imię brzmiało chyba Hachibi - Dzieciak uratował mi tyłek. Jestem mu to winien.
- Ja też idę! - powiedziałam, wstając na równe nogi - Nie mogę go zostawić!
Eriel się nie zgodził twierdząc, że to dla mojego dobra.
Dosłownie minutę później zostałam sama, ubabarana krwią ukochanej osoby nie wiedząc, co ze sobą zrobić.
Nie będąc pewną, czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę Shiro, zaczęłam się modlić, aby przeżył. Byśmy mogli znów się spotkać.
:x niee
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że shiro przeżyje, co rin bez niego zrobi?? co kuro bez niego zrobi?? jeeejuuu! już nie moge żyć w niepewności!!! tak jest to napisane że mam przed oczami konającego shiro i wstrząśniętą prawie na granicy załamania shiro. heeeelp!
OdpowiedzUsuń...prawie na granicy załamania rin* :P emocje biorą górę i człowiek nie patrzy co pisze
Usuń