Pisane oczami Kuro
Nienawidziłam tej klitki. Mokre, pełne grzybów i pleśni ściany nie dodawały temu miejsca uroku. Wyglądałam przez małe, zakratowane okienko, obserwując księżyc w pełni, wędrujący po firmamencie.
Od kiedy pamiętam, jestem sama. Jedyne osoby, jakie widuję to staruszek Ghose, zadufany w sobie Sablo i ta stara prukwa Aalild, głowa żeńskiej części Rady... Ale najgorszy z nich jest Kilian... Zadufany w sobie profesorek, który traktuje mnie gorzej niż trędowatego służącego. Traktuje mnie jak dziecko, nie szanuje...
Usłyszałam, jak pilnujący mnie strażnicy rozmawiają ze sobą. Jutro miał ktoś przyjść. Ktoś ważny, jakiś chłopak, pomniejsze bóstwo. Pewnie kolejny wysłany przez Radę, mający mnie "okiełznać". Miałam już tego dosyć.
Przyszedł rano. Był to kami mniej więcej w moim wieku, krótkie, białe włosy, bystre, błękitne oczy. Od razu go znielubiłam. Był taki... dobry. Szczerość, przyjaźń, miłość i inne takie wartości to pewnie dla niego normalka. Bleh... rzygać się chce. I ten jego łagodny uśmiech, który przyprawiłby o cukrzycę człowieka niejedzącego słodyczy...
- Witaj, Kuro - powiedział, a mnie zdziwił fakt, że mimo całej tej dobroci w oczach, jego głos wyprany był z emocji - Jestem Shiro. Chciałbym pomóc ci wyjść do świata.
- Ale ja nie chcę - burknęłam - Dobrze mi tu.
Jedna z jego brwi powędrowała do góry.
- Wiem, czym jesteś - powiedział wciąż tym bezbarwnym głosem - Jesteś efektem zmieszania genu ludzkiego z genem ayakashi, a wszyscy, z którymi miałaś kontakt traktują cię przedmiotowo, trzymają w zamknięciu. A ty nie rozumiesz dlaczego, prawda?
Jedna z jego brwi powędrowała do góry.
- Wiem, czym jesteś - powiedział wciąż tym bezbarwnym głosem - Jesteś efektem zmieszania genu ludzkiego z genem ayakashi, a wszyscy, z którymi miałaś kontakt traktują cię przedmiotowo, trzymają w zamknięciu. A ty nie rozumiesz dlaczego, prawda?
Patrzyłam na niego, nie rozumiejąc. Kim on do diabła był, że to wiedział? Jego błękitne oczy, wciąż wyrażające bezgraniczną dobroć, nie pozwalały wyczytać nic innego.
Wyciągnął do mnie rękę. Patrzyłam na niego jakiś czas i w końcu zdecydowałam się podać mu swoją. Pomógł mi wstać i wyprowadził mnie z mojej klitki.
Pierwszy raz byłam w mieście, a Shiro zdecydował że pierwszym miejscem jakie odwiedzimy będzie sklep z ubraniami. Musiałam mu przyznać rację - moja obecna garderoba pozostawiała wiele do życzenia. Przeglądałam więc wszystkie wieszaki i półki z ubraniami damskimi. Nie mogłam jednak znaleźć nic dla siebie. Wszystkie ciuchy były w jaskrawych kolorach, których nienawidzę, bądź miały nieodpowiedni krój. Towarzyszący mi chłopak obserwował mnie uważnie.
- Może ci pomogę - zaoferował - Powiedz mi, czego szukasz.
Puściłam jego propozycję mimo uszu bo co jak co, ale potrafię znaleźć sobie ubranie. Z nową siłą zaczęłam przeglądać wieszaki.
I znalazłam.
Fioletowa koszula na guziki i czarne rurki. Pognałam do przebieralni i założyłam znalezione przeze mnie ciuszki. Zachwycił mnie łańcuch zwisający przy lewym biodrze, na którym wesoło kołysały się srebrne czaszeczki, szczerząc swoje metalowe zęby. Gdy wyszłam, zauważyłam niezbyt tęgą minę Shiro. Widać nie podobał mu się mój styl bycia, ale nie zamierzałam ze względu na niego zmieniać mojego wizerunku.
Następny był sklep obuwniczy. I pierwsze co zauważyłam, to cudowne, sięgające połowy łydki, pełne klamerek glany. Zakochałam się. Rzuciłam się do półki i zaczęłam przymierzać, szukać swojego rozmiaru. I znalazłam. Wyszłam więc z kolejnego sklepu z jedną cudowną rzeczą więcej. Spojrzałam na towarzyszącego mi chłopaka. Wciąż był ponury i jakby nieobecny.
- Dlaczego przyszedłeś do mnie - zagadnęłam. Uniósł na mnie spojrzenie swoich błękitnych oczu, a na ustach zamajaczył uśmiech.
- Rozmawiałem z Ghose - powiedział cicho, zrównując się ze mną - Miałem do niego kilka pytań i dowiedziałem się o tobie. Zostałem poproszony, by ci pomóc.
- Co się stało, że zgodziłeś się sprawować opiekę nad hybrydą człowieka i ayakashi? Bo jestem pewna, że o tym doskonale wiesz.
- Wiem. I powiem więcej. Ja też jestem hybrydą. Mam za zadanie pokazać ci, że mamy możliwość życia wśród innych kami.
Zdziwiłam się. Nie spodziewałam się, że jest jeszcze ktoś taki jak ja. Był tak inny, tak różny ode mnie... Byliśmy swoimi przeciwieństwami, lustrzanymi odbiciami...
Myślę, że może jednak uda mi się go polubić...
- Może ci pomogę - zaoferował - Powiedz mi, czego szukasz.
Puściłam jego propozycję mimo uszu bo co jak co, ale potrafię znaleźć sobie ubranie. Z nową siłą zaczęłam przeglądać wieszaki.
I znalazłam.
Fioletowa koszula na guziki i czarne rurki. Pognałam do przebieralni i założyłam znalezione przeze mnie ciuszki. Zachwycił mnie łańcuch zwisający przy lewym biodrze, na którym wesoło kołysały się srebrne czaszeczki, szczerząc swoje metalowe zęby. Gdy wyszłam, zauważyłam niezbyt tęgą minę Shiro. Widać nie podobał mu się mój styl bycia, ale nie zamierzałam ze względu na niego zmieniać mojego wizerunku.
Następny był sklep obuwniczy. I pierwsze co zauważyłam, to cudowne, sięgające połowy łydki, pełne klamerek glany. Zakochałam się. Rzuciłam się do półki i zaczęłam przymierzać, szukać swojego rozmiaru. I znalazłam. Wyszłam więc z kolejnego sklepu z jedną cudowną rzeczą więcej. Spojrzałam na towarzyszącego mi chłopaka. Wciąż był ponury i jakby nieobecny.
- Dlaczego przyszedłeś do mnie - zagadnęłam. Uniósł na mnie spojrzenie swoich błękitnych oczu, a na ustach zamajaczył uśmiech.
- Rozmawiałem z Ghose - powiedział cicho, zrównując się ze mną - Miałem do niego kilka pytań i dowiedziałem się o tobie. Zostałem poproszony, by ci pomóc.
- Co się stało, że zgodziłeś się sprawować opiekę nad hybrydą człowieka i ayakashi? Bo jestem pewna, że o tym doskonale wiesz.
- Wiem. I powiem więcej. Ja też jestem hybrydą. Mam za zadanie pokazać ci, że mamy możliwość życia wśród innych kami.
Zdziwiłam się. Nie spodziewałam się, że jest jeszcze ktoś taki jak ja. Był tak inny, tak różny ode mnie... Byliśmy swoimi przeciwieństwami, lustrzanymi odbiciami...
Myślę, że może jednak uda mi się go polubić...
Ciekawa jestem co się dalej stanie ~ Perspektywa Kuro jak najbardziej okej :)
OdpowiedzUsuń